Skwer im. Gwary Warszawskiej
FACEBOOK

Stowarzyszenie „Wola Mieszkańców”, pragnie kultywować tradycję miejsca i ludzi z nią związanych. Szczególnie tych, którzy zapisali się na kartach historii w sposób wyjątkowy.

Do nich niewątpliwie należy Stefan Wiechecki "Wiech", prozaik, satyryk, publicysta i dziennikarz.
Urodził się na warszawskiej Woli, tutaj tworzył i pracował przez wiele lat. Inspiracji do jego twórczości dostarczała bliskość Kercelaka. Targowiska, które przed II wojną światową tętniło życiem i niczym tygiel łączyło gwarę całego miasta. Wiech docenił i pokochał język przedwojennej Warszawy, mowę zwykłych ludzi, magię ich słów. Był bodaj pierwszym pisarzem, który z ogromną umiejętnością potrafił przenieść na karty swych książek język ulicy. A robił to z uśmiechem i humorem, tak charakterystycznymi cechami dla Rodaków znad Wisły. Stworzył wiele kapitalnych i niezapomnianych postaci. Wystarczy wspomnieć historyka amatora Teofila Piecyka czy Walerego Wątróbkę, komentującego codzienne życie miasta. W jego twórczości uderza nie tylko ogrom dorobku, niewyczerpana wena humorystyczna, ale też różnorodność form. Jest autorem m.in. zbiorów felietonów i opowiadań: "Spacerkiem przez Poniatoszczaka" (1946), "G jak Gienia" (1948), "Helena w stroju niedbałem, czyli królewskie opowieści pana Piecyka" (1948), "Z bukietem w ręku" (1949), "Na perłowo" (1951), "Wariackie papiery (1957), "Dryndą przez Kierbedzia" (1960), "Warszawa da się lubić" (1962), "Ksiuty z Melpomeną" (1963), "Przez lufcik" (1972), "A to ci polka!" (1974). Napisał też powieść "Café Pod Minogą" (1957), oraz jej kontynuację „Maniuś Kitajec i jego ferajna”(1960).
Należy tez wspomnieć, że w latach 1924–1926 był dyrektorem Teatru Popularnego, który mieścił się u zbiegu ulic Wolskiej i Młynarskiej. Samo skrzyżowanie posiadało jeszcze jeden poważny magnes. Była nim Restauracja „Pod wielkim cycem”. W stołecznej prasie nazwę ciut wygładzono i pisano o niej „Pod wydatnym biustem”. Tak czy siak parametry „wyprzedzenia” jakie posiadała właścicielka, Pani Florentyna, były bezapelacyjnie zachowane w obu wersjach. Ponoć w tym to właśnie lokalu, z uwielbieniem dla „cioci Flory” i jej wspaniałej kuchni, przesiadywali goście Teatru Popularnego, kupcy z Kercelaka oraz ferajna Taty Tasiemki. Bo czy można się dziwić ? Widok pięknej kobiety w połączeniu z „kieliszkiem chleba”,  kapustką na świńskim ryju warzoną, czy ozorem w sosie chrzanowym … To działało i działa na „męskie wrażliwość”.

W bieżącym roku mija 120 rocznica urodzin pisarza. Czy jest lepszy moment na podjęcie kroków, by Wola wreszcie doceniła i uhonorowała mistrza języka naszej ulicy?

Stwórzmy skwer „Gwary Warszawskiej”, będący wspaniałym upamiętnieniem dla dawnych mieszkańców Woli, oraz hołdem dla wspaniałego piewcy życia mieszkańców naszego miasta, Stefana Wiecheckiego. Przywróćmy mieszkańcom dawny teren pomiędzy PDTem, Wenecją i Kinem WZ. Niech tętni tu życie jak niegdyś, choć po wymienionych obiektach pozostało już tylko wspomnienie.

Piknik "Powrót Wiecha na Wolę" - 21 sierpnia 2016 r.