Obrona przed skażeniami
FACEBOOK

Tereny dzisiejszej warszawskiej Woli w swej XIX-XX-wiecznej przeszłości gościły wiele fabryk i zakładów produkcyjnych – Garbarnia Temler i Szwede, zakłady Lilpop, Rau i Loewenstein, Zakłady Wytwórcze Lamp Elektrycznych im. Róży Luksemburg, browar Haberbusch i Schiele, Fabryka Przetworów Chemicznych Dobrolin, Polfa, Cefarm, Foton i wiele, wiele innych). Stąd też zwana była „robotniczą dzielnicą”. Dziś rozwija się dynamicznie w kierunku funkcjonalnego centrum miasta (zapełniający się wieżowcami rejon ul. Towarowej) i w kierunku mieszkaniowym (Odolany, Młynów i in.). Na niezagospodarowanych jeszcze działkach i na powyburzeniowych gruzach w mgnieniu oka powstają nowe budowle.

Prowadzenie inwestycji budowlanych na terenach poprzemysłowych wymaga jednak szczególnej ostrożności – zarówno ze strony samorządu lokalnego, jak i inwestora. W części tych miejsc grunty i wody gruntowe ze względu na prowadzoną tu niegdyś działalność zostały skażone niebezpiecznymi substancjami chemicznymi. Wykopy na potrzeby inwestycji mogą powodować przedostawanie się szkodliwych oparów do powietrza, a przez to narażać zdrowie okolicznych mieszkańców.

Do takich przypadków należą zanieczyszczenia wykryte przy ul. Skierniewickiej (Sytuacja w rejonie ul. Skierniewickiej) oraz ul. Obozowej w dzielnicy Wola. Należy jednak zaznaczyć, że to samo ryzyko występuje w wielu innych miejscach w Warszawie (np. Praga, Ursus) i Polsce. Stąd też dążymy do pełnego wyjaśnienia sprawy i rozwiązania jej w kompleksowy sposób. Kluczowe jest wypracowanie mechanizmów, które pozwolą unikać sytuacji, w których pofabryczne zanieczyszczenia gruntu i wód gruntowych przedostają się do powietrza. A jeśli już by do nich doszło - pozwolą szybciej, sprawniej i skuteczniej reagować w podobnych przypadkach.

Nasze postulaty to:

  1. Przy wydawaniu pozwoleń na budowę przez Urząd Miasta / Urząd Dzielnicy:
  • egzekwowany przez urzędników obowiązek przeprowadzenia badań chemicznych gruntów;
  • jeśli w wyniku badań potwierdzone zostało zanieczyszczenie – pozwolenie nie powinno być wydane, dopóki zanieczyszczenie nie zostanie w bezpieczny sposób usunięte lub też bezpieczna remediacja (oczyszczenie gruntu) powinna być warunkiem zawartym w samym pozwoleniu; W wypadku zanieczyszczenia wykrytego w rejonie ul. Skierniewickiej doszło do kuriozalnej sytuacji, w której mimo, iż inwestor załączył do karty informacyjnej przedsięwzięcia wyniki badań, potwierdzające zanieczyszczenie gruntu, wydane pozwolenie nie odnosiło się w żaden sposób do remediacji.
  1. Jasne wyznaczenie przez Ministerstwo Środowiska instytucji właściwej oraz trybu zajęcia się skażonymi historycznie wodami gruntowymi (skażenie pochodzące z działalności prowadzonej przed 2007 r.). Instytucja ta powinna być odpowiedzialna za:
  • koordynację działań wszystkich innych służb, które szybko i w pełni zabezpieczą Mieszkańców przed oddziaływaniem zanieczyszczonych wód gruntowych i ich oparami;
  • ustalenie źródła pierwotnego zanieczyszczenia i jego właściciela;
  • ustalenie zasięgu i kierunku przepływu skażonych wód, a także czynników, które mogą je zmieniać;
  • ustalenie sposobu i podmiotu odpowiedzialnego za usunięcie zagrożenia; Regionalna Dyrekcja Ochrony Środowiska to instytucja, której zgodnie z ust. z 27.04.2001 r. Prawo Ochrony Środowiska, art. 101, delegowano koordynację spraw związanych z historycznie zanieczyszczonymi gruntami. Wspomniana ustawa i inne akty prawne, regulujące problematykę historycznych zanieczyszczeń nie odnoszą się jednak do wód gruntowych – istnieje więc luka prawna. W dn. 29.02.2016 r. Regionalna Dyrekcja Ochrony Środowiska w Warszawie, w związku z kwestią zanieczyszczeń wykrytych w rejonie ul. Skierniewickiej, wystąpiła do Ministra Środowiska z prośbą o interpretację – wskazanie toku postępowania (a w prezentowanych ustnych wyjaśnieniach – również właściwej instytucji) w sprawach historycznych zanieczyszczeń wód gruntowych. Mimo, iż problem nie jest tylko teoretyczny i wymaga jak najszybszego rozwiązania, Ministerstwo Środowiska nadal nie udzieliło odpowiedzi w tym zakresie.
  1. Jak najszybsze przygotowanie rejestru potencjalnych historycznych zanieczyszczeń gruntów, wizualizacja w postaci mapy i upublicznienie. Do przygotowania przez starostów (w przypadku Warszawy zostało to delegowane na Urzędy Dzielnic) wspomnianego rejestru obliguje nowelizacja ustawy Prawo Ochrony Środowiska z 2014 r. Jak deklarują urzędnicy, rozporządzenie prac nad rejestrem stało się możliwe dopiero od września 2016 r., gdy to wydane zostały rozporządzenia wykonawcze odnoszące się do rejestrów, zagrażających substancji i norm. Urzędy otrzymały 25 miesięcy na realizację zadania – stoimy jednak na stanowisku, iż przy odrobinie dobrej woli ze strony urzędników możliwe jest to o wiele szybciej, gdyż:
  • są to rejestry potencjalnych skażeń (a nie: potwierdzonych) – wskazują na miejsca, które należy przebadać przed rozpoczęciem tam prac
  • dla Woli jeszcze w pierwszej połowie 2016 r. społecznicy przygotowali mapę potencjalnie historycznie zanieczyszczonych gruntów [dostępna tu] – nasi członkowie brali udział w jej przygotowaniu. Urzędnicy mają więc ułatwioną pracę. Opowiadamy się za wizualizacją rejestru w postaci mapy i udostępnienie jej publicznie, gdyż uważamy, że są to bardzo istotne dla Mieszkańców informacje. Mogą im np. pozwolić na właściwą reakcję (zgłoszenie do odpowiednich służb) w przypadku, gdy poczują dziwne, chemiczne odory pochodzące z pobliskiej budowy.
  1. Ścisły nadzór (zwłaszcza ze strony Regionalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska i Wojewódzkiej Inspekcji Ochrony Środowiska) nad prowadzonymi pracami wiążącymi się z podwyższonym ryzykiem – takimi, jak remediacje. Instytucje powinny uważnie i na bieżąco monitorować czy prowadzone prace nie zagrażają okolicznym Mieszkańcom. Przykładowo, prace w miejscach, gdzie potwierdzono występowanie groźnych, silnie lotnych substancji powinny odbywać się z właściwymi zabezpieczeniami (np. rozpięcie namiotów i odsysanie skażonego powietrza) – tak, by opary nie przedostawały się na zewnątrz.
  2. Świadomość, zrozumienie istoty problemu i empatia urzędników. W sprawach dotyczących zagrożeń dla zdrowia, takich jak przedostawanie się chemicznych oparów do powietrza urzędnicy powinni wykazywać się ‘ludzkim’ podejściem – ich celem powinno być szybkie rozwiązanie problemu (gdy potrzebne – wspólne, w gronie kilku urzędów), a nie odpychanie od siebie odpowiedzialności niczym gorącego kartofla. Istotny jest dialog, chęć pomocy i zabezpieczenia przed wystąpieniem szkód. Sprzeciwiamy się podejściu, zgodnie z którym mimo konkretnych wyników badań jakości powietrza, wskazujących na znaczące przekroczenia norm, to Mieszkańcy muszą udowadniać, że problem istnieje poprzez przykłady utraty zdrowia konkretnych osób. Zwłaszcza, iż wiele substancji działa ‘z opóźnionym zapłonem’, efekty narażenia widoczne są po kilku latach. Rozwiązania łagodzące problem lub rozwiązania, które są skuteczne tylko przez chwilę nie mogą być traktowane tak, jakby były rozwiązaniami całkowitymi.

Problem pofabrycznych skażeń gruntów i wód gruntowych jest poważny i dotyczy wielu miejsc, ale można – i właśnie z tych powodów trzeba go okiełznać, rozsądnie zarządzać ryzykiem z nim związanym. Naszym zdaniem potrzebna jest tu przede wszystkim rzetelność i dobra wola ze strony urzędników!

Wskutek współpracy Woli Mieszkańców oraz Mieszkańców narażonych na oddziaływanie zanieczyszczonego powietrza udało się doprowadzić do zbudowania pewnego statusu sprawy pofabrycznych skażeń gruntów i wód gruntowych. Padają pierwsze deklaracje o zamiarze zainstalowania specjalnych urządzeń do stałego monitoringu jakości powietrza w rejonie budowy metra. Planowana stacja „Płocka” oddalona jest zaledwie o ok. 200 m. od problematycznej inwestycji w rejonie ul. Skierniewickiej, gdzie wykryto skażenia.  O sprawie pisze m.in. TVN Warszawa: 

http://tvnwarszawa.tvn24.pl/informacje,news,skazenia-na-woli-chca-sprawdzac-powietrze-na-budowie-metra,221625.html