Dyskusja publiczna
FACEBOOK

Czy lobby deweloperów będzie mieć konkurencję?

Stworzenie lobby mieszkańców, stanowiącego przeciwwagę dla lobby deweloperskiego, parapodatek od budowy osiedli mieszkaniowych i budynków usługowych, zachęty w postaci specjalnych certyfikatów, ujednolicenie interpretacji przepisów i determinacja urzędników – to główne postulaty, które pojawiły się podczas sobotniej konferencji zorganizowanej przez Stowarzyszenie Wola Mieszkańców i Krajowy Instytut Polityki Przestrzennej i Mieszkalnictwa.

W sobotę o godz. 11. w siedzibie Polskiej Akademii Nauk przy ul. Jana Kazimierza 5 na Woli rozpoczęła się konferencja pt. Jaki powinien być udział deweloperów w kształtowaniu przestrzeni publicznej?, która zgromadziła szerokie grono uczestników. W dyskusji udział wzięli: wysocy rangą urzędnicy, radni, aktywiści, architekci, naukowcy, mieszkańcy oraz deweloperzy, a wśród nich: Robert Kosz (Naczelnik Wydziału Nierucomości dla Dzielnicy Bemowo), Jacek Poddębniak (były zastępca burmistrza Dzielnicy Białołęka), Joanna Erbel (Bank Gospodarstwa Krajowego – Nieruchomości), Paulina Piechna Więckiewicz (radna m.st. Warszawy) Janusz Komenda (Krajowy Instytut Polityki Przestrzennej i Mieszkalnictwa), Ewa Rostkowska- Wrzosek z firmy Skanska czy Aleksandra Krugły ze stowarzyszenia Bemowiacy.

Punktem wyjścia do rozmów był społeczny raport pt. Dysfunkcje osiedli deweloperskich na przykładzie warszawskich Odolan, przygotowany przez Jacka Kisiela z Woli Mieszkańców.

Jacek Kisiel prezentacja

Podczas spotkania omówiono szczegółowo jeden z problemów opracowanych w raporcie – obowiązek budowy dróg, spoczywający na inwestorach inwestycji niedrogowych (art. 16 Ustawy o drogach publicznych) i odmienny poziom egzekwowania go w różnych dzielnicach. - Widzimy, że samorząd często unika korzystania z tego narzędzia. W efekcie powstają nowe osiedla z siecią komunikacyjną nawet sprzed pół wieku – niewystarczającą i zniszczoną. Tysiące nowych mieszkańców lądują na gęsto zabudowanych terenach bez ulic, a pieniądze na inwestycje komunikacyjne zostają w kieszeniach deweloperów - mówi Kamil Kociszewski ze Stowarzyszenia Wola Mieszkańców. – Na Białołęce i Bemowie urzędnicy śmiało korzystają z tego przepisu, z pożytkiem dla mieszkanców. Na Woli zaś nieraz słyszeliśmy, że to niemożliwe – dodaje. Odmienne stosowanie przepisów oznacza konieczność ujednolicenia ich interpretacji - i postawienie na interpretację korzystną dla mieszkańców.

Kamil Kociszewski prezentacja

Uczestnicy spotkania zauważyli też, że w Polsce działa silne lobby deweloperskie, którego przedstawicielem jest Polski Związek Firm Deweloperskich oraz, że potrzebne jest stworzenie dla niego przeciwwagi. - Partie polityczne są zbyt powiązane z tym lobby, aby móc mu się przeciwstawić. Oznacza to, że my - mieszkańcy, stowarzyszenia i ruchy miejskie musimy wziąć sprawy w swoje ręce, musimy stworzyć silne lobby walczące o miasto przyjazne dla ludzi, a nie tylko opłacalne dla deweloperów – zauważa Jacek Kisiel, autor raportu. I dodaje, że Stowarzyszenie Wola Mieszkańców jest otwarte na współpracę ze wszystkimi osobami oraz organizacjami chętnymi do wzięcia udziału w takiej inicjatywie.  

Dzięki interesującej prezentacji Władysławy Kijewskiej z Krajowego Instytutu Polityki Przestrzennej i Mieszkalnictwa  uczestnicy dyskusji mogli zapoznać się z dobrymi praktykami zza granicy, a także historycznymi praktykami z Polski. Szczególnie ciekawie wypadło porównanie między osiedlami budowanymi w PRL, gdy obowiązywały tzw. normatywy urbanistyczne, a osiedlami budowanymi współcześnie, gdy normatywy te zostały uchylone. Do lat dziewięćdziesiątych obowiązywał normatyw urbanistyczny, zgodnie z którym powierzchnia biologicznie czynna na powstających osiedlach mieszkaniowych nie mogła być mniejsza niż 50%, a obecnie to jedynie 25% - wyjaśnia prelegentka.

Goście

- Propozycją wartą rozważenia przez władze jest stworzenie swoistego podatku lokalnego od inwestycji w duże osiedla mieszkaniowe i biurowce, na poziomie 3-5%. Wówczas to samorząd wspolnie z mieszkańcami mógłby decydować które potrzeby powinny mieć priorytet. Za takie środki mogłyby powstawać niezbędne dla mieszkańców nowych osiedli szkoły, przedszkola, żłobki, skwery, place, drogi rowerowe, centra aktywności i wiele, wiele innych – podkreśla Aneta Skubida, prezeska Stowarzyszenia Wola Mieszkańców, radna niezależna Woli. –Docierają do nas informacje, iż część środowiska deweloperskiego jest zainteresowana takim rozwiązaniem, gdyż jest ono bardzo klarowne, pozwala na większą przewidywalność podejścia urzędników oraz poprawi reputację branży – dodaje. Wspomniana opłata nie przełoży się na wzrost ceny mieszkań, bo marże deweloperów w Polsce są wyjątowo duże. – Jesteśmy więc przekonani, że mogą one zostać nieco obniżone, a tym samym wyrównane do poziomu europejskiego, i zgodnie z dobrymi wzorcami zza granicy opłata mogłaby przysłużyć się społeczności lokalnej – wtóruje Kamila Hernik z Woli Mieszkanców.  

Panel dyskusyjny

Organizatorzy zapowiedzieli podobne wydarzenie w przyszłości. Tym razem pragną skupić się na kwestii ochrony zieleni miejskiej, która również poruszona została w raporcie Jacka Kisiela. Podobnie jak sobotnia konferencja, będzie to kolejne wydarzenie w ramach akcji „Mieszkać po ludzku”, zainaugurowanej przez stowarzyszenie Wola Mieszkańców rok temu.

Robert Kosz